wtorek, 6 października 2015

Całe noce nie mogę spać. Leżę w pieprzonym łóżku i czekam. Czekam aż poruszy się pościel obok mnie. I złapiesz mnie za rękę, bo znowu miałaś zły sen, czekam aż będziesz znowu potrzebować mojej dłoni żeby przegonić demony. Staram się nie myśleć o twoim oddechu i o tym jak zawsze starałem się wyrównać go z moim. Tylko po to żeby cię nie obudzić. Bałem się, że obudzę cię oddechem. Byłaś tak delikatna. Moja mała porcelanowa laleczka w sukience w groszki. Powtarzałaś mi zawsze, że kochasz to jak moje mocne bicie serca cię uspokaja w parę chwil, w ciągu pierwszych uderzeń. Byłem ci potrzeby. A teraz ja nie mogę spać spokojnie, budzą mnie nocne mary i czuję się jak seryjny morderca, którego dręczy sumienie. Wiem, że nic nie mogłem z tym zrobić. Wiem to. Jednak na dnie serca ciąży przeczucie. Coś przeoczyłem, mogłem coś zrobić byś nadal tu była. Jednak to nic nie zmienia. Daje tylko bezcenne noce i poranki z kwiatami na cmentarzu. Jak to możliwe, że zabiło Cię własne serce?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz