poniedziałek, 28 września 2015

Zakochałem/Zaćpałem się.


-Naćpajmy się razem.- powiedziała patrząc mi w oczy. Uznałem to za żart. Uśmiechnąłem się niepewnie, jednak w jej spojrzeniu była tylko powaga. Zobaczyłem w jej oczach srogi ból egzystencji.
-Jesteś pewna?-zapytałem.
-Tak.- drgającym głosem i ze łzami w oczach powiedziała-Chcę tego ale tylko z Tobą.
Zakochałem się. Ja ćpun nie mający nic do zaoferowania. Za wyjątkiem najlepszego towaru w mieście i swoich wierszy. Wyciągnąłem pazłotko i zaczęły trząść mi się ręce. Zaczęła mi pomagać. Jakby kiedyś już to robiła. Chyba wyczytała moje pytanie z moich oczu.
-Widziałam jak to sobie robisz. Tak wiele razy. Czułam razem z Tobą każde wkłucie. Na moich przedramionach zostawały te same ślady i blizny.
I z pewnością heroinisty z 20 letnim stażem, rozgrzała nakrętkę od świeżo opróżnionej butelki wódki. Napełniała strzykawkę paląc elektronicznego papierosa. Paradoks. Jakby nie mogła zapalić jednego z moich Marlboro. Napełniła strzykawkę. Zawahała się jednak.
-Co się stało? Jeśli nie chcesz nie musisz tego...
-Ty to zrób.-przerwała mi nagle. Znów się zakochałem. Gdy złapałem jej rękę i już chciałem założyć na nią pasek, cofnęła ją nagle. Zaczynałem się gubić.
-Tutaj.- i pokazała mi udo. To piękne nagie udo. Pocięte bliznami, bólem i żalem do Boga, za to że taką ją stworzył. Niepewnie dotknąłem jej skóry. Powoli przesuwałem rękę w górę. Nie wiem teraz które z nas bało się bardziej. Jęknęła, nie wiem czy ze strachu, czy z rozkoszy. Co za różnica. Sama nie wiedziała co lubi bardziej. Opowiadała mi to jak się poznaliśmy. Strach ją podniecał, podniecenie wywoływało strach. Przypominało przeszłość i to jak ja wykorzystywano. Aby ją uspokoić , pocałowałem miejsce gdzie pulsowała już nabrzmiała żyła. Za późno zauważyłem, że płacze.
-Kocham Cię.-zdążyła tylko wyszeptać zanim popłynęła.
-Nigdy więcej Ci tego nie zrobię, obiecuję.
I zacząłem pospiesznie rozgrzewać nakrętkę, na której nadal czułem jej dotyk. Gdy wszystko było gotowe jak najszybciej chciałem być tam gdzie ona. Nie mogłem znaleźć żył. Pochowały się ze strachu. Zacząłem wkuwać się na ślepo. Nagle zauważyłem na nabrzmiałym od zacisku nadgarstku, jedną samotną żyłę. Zapraszała mnie do jej świata. Krzyczała do mnie z uśmiechem. Udało mi się wkłuć za drugim razem. Dłonie tak mi się trzęsły ze nie mogłem trafić. A wiedziałem że ona na mnie czeka. Gdy już odpływałem i czułem że ona jest blisko coś sobie uświadomiłem. Jestem ćpunem, nie potrafię dotrzymywać obietnic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz